Fotografia kulinarna – moja historia

by Paula Simińska
0 komentarz 66 wyświetleń

Od początku swojej zawodowej ścieżki związana jestem ze sprzedażą i marketingiem internetowym – Internet stał się więc dla mnie środowiskiem naturalnym, w którym czuję się, jak przysłowiowa ryba w wodzie. Od zawsze drzemała też we mnie artystyczna dusza i zaciekawienie nowymi technologiami. Myślę, że poniekąd dlatego chciałam stworzyć swoje miejsce w sieci, abym mogła spełniać się artystycznie, ale również uczyć nowych rzeczy. Pierwszą stronę internetową – bloga lifestylowego – założyłam w 2014 roku (swoją drogą ciekawa jestem, czy jest tu ktoś, kto czytał jeszcze mojego pierwszego bloga). Po dwóch latach prowadzenia strony odnalazłam swoją pasję i kierunek dalszego blogowania – stały się nimi gotowanie i fotografia kulinarna.

Od 4 lat prowadzę bloga, którego właśnie czytasz – miejsce, w którym dzielę się swoją pasją do podróży, gotowania i fotografii – głównie kulinarnej. Opracowuję przepisy, stylizuję potrawy, zajmuję się post produkcją zdjęć. Wciąż rozwijam się w tym obszarze, stawiając sobie nowe cele i wyzwania – współpracuję z markami i branżowymi portalami, tworzę również swoje własne tła fotograficzne. Prowadzenie własnej strony pozwala mi także na rozwój w temacie tworzenia stron WWW, SEO, czy marketingu internetowego, czyli wszystkiego, co mnie ciekawi i inspiruje.

Początki mojego blogowania i moje zdjęcia wtedy wyglądały zupełnie inaczej niż dzisiaj. Przełom nastąpił w momencie, gdy przeglądając Pinteresta trafiłam na pięknie zdjęcia jedzenia – przepadłam! Zaczęłam więcej gotować tylko po to, żeby mieć co fotografować. Nagle każdy posiłek musiał być starannie ułożony na talerzu. Zwariowałam na punkcie fotografii kulinarnej. Tak powstał blog kulinarny Food Diary.

Do swojej nowej pasji podeszłam bardzo poważnie – zaczęłam czytać książki i artykuły na temat fotografii kulinarnej, przeglądałam i zapisywałam masę zdjęć jedzenia, które mi się podobały, kupiłam statyw, zestaw blend oraz wymarzoną lustrzankę z dwoma obiektywami, aby moje zdjęcia były profesjonalne (teraz oczywiście wiem, że to nie aparat, a fotograf stoi za finalnym efektem zdjęcia). Nie do końca wiedziałam wtedy, jak się nią obsługiwać, dlatego zapisałam się na szkolenie z fotografem, którego wtedy uważałam za swojego fotograficznego idola. Pomogło. Umiałam ustawić aparat, zaczęłam więc kombinować ze światłem i wreszcie kompozycją. Po wielu wykonanych zdjęciach wpadłam na pomysł, żeby dokładać do zdjęć akcesoria – im więcej tym lepiej. Miałam wtedy taki etap, że moje kadry były bardzo wypełnione 🙂 Dziś wracam do minimalizmu. Oglądając swoje aktualne zdjęcia nie zawsze jestem zadowolona – wiem, ile nauki jeszcze przede mną. Ale widzę ogromny progres, gdy porównam je ze starymi fotami.

Moje najgorsze zdjęcia

Gdy oglądam swoje pierwsze zdjęcia, śmieję się na głos, na myśl, że publikowałam je gdziekolwiek uważając za niezłe! Pierwsze zdjęcia robiłam jeszcze na starego bloga i Instagram swoim iPhonem. 

Pierwszym milowym krokiem było dla mnie przeczytanie książek „Ujęcia ze smakiem” Helene Dujardin oraz „Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła” Nicole S. Young, które serdecznie polecam wszystkim początkujących fotografom kulinarnym. Wtedy też kupiłam lustrzankę, poszłam na mini-kurs do znajomego fotografa i zaczęłam kombinowanie z kadrem, tłem i kompozycją zdjęć. Najpierw skupiłam się na tle – kupiłam szary obrus i uparcie robiłam na nim wszystkie zdjęcia. Przydawała się też stolnica z IKEA.

Pamiętam jak bardzo się jarałam tym żółtym dżemem na czarnym tle 🙂 Oczywiście o post porodukcji nie było wtedy jeszcze mowy!

Później upatrzyłam sobie parapet z zielonym tłem i namiętnie trzaskałam na nim fotki.

Wciąż kombinowałam z tłem, szukając tego idealnego. Raz wychodziło lepiej, innym gorzej. To wciąż nie był efekt, jaki chciałam osiągnąć.

Pamiętam, że byłam mega dumna z tych zdjęć pierniczków – wydawały mi się takie profesjonalne 🙂

I przełomowy moment

Nieodpowiednie tło spędzało mi sen z powiek – już wtedy czułam, że to kluczowy element zdjęcia. Strasznie mi się podobały zdjęcia na starych, drewnianych stołach – niestety w moim mieszkaniu królowała błyszcząca IKEA, więc wciąż szukałam alternatywy. Znalazłam w internecie tła fotograficzne dla blogerów. I to był przełom w moich zdjęciach. Do dziś to moje ulubione tła, jeśli chcę mocno upaskudzić kadr zdjęcia – tło można wycierać mokrą chusteczką, czy szmatką do woli i nic mu się nie stanie.

To było pierwsze zdjęcie zrobione na zamówionych tłach – niestety fotografowałam pankejki zbyt późno i musiałam włączyć szcztuczne światło. Od tamtej pory postanowiłam, że będę robić zdjęcia tylko w świetle dziennym.

Zakładam bloga Food Diary!

Sierpień 2016 roku. Postanowiłam, że kończę z moim lifestylowym blogiem, na którym i tak od dłuższego czasu królowało jedzenie i zakładam zupełnie nowego – bloga kulinarnego! Uważałam wtedy, że moje zdjęcia już wstydu nie robią i nie mam na co dłużej czekać.

Coraz częściej zaczęłam używać różnych akcesoriów i bawić się dodatkami. Zaczęłam kupować akcesoria do zdjęć. Przeszukałyśmy też z mamą strych w poszukiwaniu starych ściereczek, sztućców i zastawy. Założenie nowego bloga dało mi mega kopa do działania, gotowałam częściej, fotografowałam częściej i efekty były coraz lepsze.

Był to też czas, kiedy obrabiałam już swoje zdjęcia w darmowym programie PhotoScape.

II przełomowy moment

Kolejnym przełomowym momentem było wykorzystywanie jako tła winylowych tapet i odkrycie programu do post produkcji – Lightrooma. Długo się z nim zapoznawałam – wciąż się uczę, jak wykorzystywać możliwości, jakie daje to narzędzie, ale odkąd edytuję swoje zdjęcia w Lightroomie uważam, że moje zdjęcia nabrały jakości i innego charakteru. 

W międzyczasie pożegnałam się też z moją lustrzanką, którą wymieniłam na bezlusterkowca marki Olympus i dwa nowe obiektywy. Jak widać lustrzanka nie gwarantowała jakości moim wcześniejszym zdjęciom 🙂

III przełomowy moment

Następnym przełomowym momentem w mojej fotografii kulinarnej było stworzenie swoich własnych teł fotograficznych, co zupełnie przestało mnie ograniczać w kwestii stylizacji jedzenia. Że też nie wpadłam na to kilka lat temu 🙂 Wy możecie jednak zacząć fotografować od razu na zupełnie innym poziomie!

Zamów gotowe tło do fotografii kulinarnej!

Ułatw sobie pracę i zainwestuj w poziom swoich zdjęć, zamawiając gotowe tło do fotografii kulinarnej robione własnoręcznie przeze mnie na zamówienie.

Choć uważam, że jeszcze mnóstwo nauki przede mną w temacie fotografii kulinarnej, sama dostrzegłam tworząc ten wpis, jak długą drogę przebyłam. Przypomina mi się też taki cytat, który miałam z tyłu głowy zakładając bloga i zaczynając swoją przygodę z fotografią kulinarną:

Nie trzeba być najlepszym, żeby zacząć, ale trzeba zacząć, żeby być najlepszym.

zobacz także:

Tło do fotografii kulinarnej

Jakie tło do fotografii kulinarnej wybrać? Najlepsze propozycje na tło do fotografii kulinarnej i tło dla blogerów.

0 komentarz
0

Zobacz także

Zostaw komentarz

* Korzystając z tego formularza, zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie twoich danych przez tę stronę internetową.

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda Dowiedz się więcej

Polityka Prywatności